Kolorowy wpis, butelki malowane wewnątrz, święta i wiosna na kartce

Jakie znów święta, już przecież po! Dlatego sobie uwieczniłam co nieco, dekoracje i kolorowy dom odmieniony z okazji wiosennych ozdób, kwiatów, a także kartek i niespodzianek.
Za wszystkie podarki od serca dziękuję!

dekoracje wielkanocne

Kartki od Was i rodziny oczywiście stoją na klamorze, wszystkie, które przyszły.  Dziękuję za nie! To świetna chwila, kiedy nie spodziewam się i nie wiem od kogo :)
Co tu mamy ciekawego? (nowego!)
Butelki po sokach, te trzy kolorowe, są moim tegorocznym debiutem w takim rodzaju ozdabiania, to prosta metoda i wygląda pastelowo czyli wiosennie!
Butle są szklane ale malowane od środka, a jak - pisałam o tym sposobie na Instagramie, kiedy były w trakcie realizacji :)

butelki malowane od wewnątrz

Patyk, znaleziony na osiedlu, pomalowany na biało służył jako trzymadło dla pisanek. No i tak słodko i pastelowo minęły święta. A to niektóre słodkie gifty:


Kolorowo!
Od razu chce się tworzyć takie kartki jak ta, którą przygotowałam dla miłośniczki kwiatów, format A-5:


kartka pełna kwiatów

I zaraz potem spadł śnieg! Czyli wracamy do zimowych kartek na Rogatym ;) ?
Bo przecież kwiecień plecień...


Kartka zimowa inspirowana Wielkanocą ;) Eee, że jak?

Da się! Nasza zabawa w tworzenie kartek przez cały okrągły rok to nieraz już pokazywała.
Wiosna, przyroda szaleje, a u nas mróz i pierwsza gwiazdka.

Kartka świąteczna wyzwanie kwietniowe
A ja wymyśliłam temat na kwietniowe wyzwanie i nie w Prima Aprilis ;)

Kartka na Boże Narodzenie - inspiracja zdjęciem - tym zdjęciem:

 

obrazek inspiracyjny

A co, szalejemy i odtwarzamy to co chcemy z obrazka tylko w klimacie innych świąt! Ponoć w Tatrach śnieg...
Bo kwiecień plecień :)
A w niedzielę tak ładnie było, spacerowo, łapaliśmy wiosnę w Parku Kościuszki:

wiosna w parku

pomnik Kościuszki

Wracając do wyzwania, moja kartka to pryszcz, zobaczcie przykłady Marty i Ewy - na blogu Rogatym już można się inspirować, i pomyśleć nad swoja interpretacją, bo kwietniowe wyzwanie rozpoczęte, z wiosennym pozdrowieniem - Inka :) (piesa u nas chwilowo, spędza czasem u nas kilka dni, jest najgrzeczniejszym psem na świecie, wiec rozstanie zawsze trudne... )

baner wyzwania kwietniowego



CALInki czyli marzec dzień po dniu i plik do wydruku dla Was !

Czas na calendarz! 
Tak mi się spodobała zabawa w archiwizowanie wspomnień cal po calu czy właściwie dzień po dniu na UHKowym blogu, że co miesiąc jak ten świstak 😁 wyklejam kwadracikami tabelkę, którą na początku każdego miesiąca sobie drukuję (szablon do druku poniżej).

A czym wyklejam? tym co w danym dniu było ciekawe, znaczące, po prostu kawałeczkami, okruchami tych dni.
Służą mi do tego różne różności, czasem coś z gazety, którą właśnie czytam, czasem kawałek ulotki ze sklepu, metki, jakiś guzik, kolor... zresztą to już wszystko widać w tabelkach.

Dziewczyny rysują, malują, co kto chce, potrafi, lubi. Efekt potrafi zadziwić - mamy archiwum tego, co się działo, taki mini pamiętnik :) w formie jednej kartki, można ich uzbierać cały rocznik, wpinać do segregatora, dodawać do terminarza czy nawet powiesić nad biurkiem.

Po czasie, przyjemnie sobie przypomnieć ciekawe chwile, aż dziw, ile ich było!
Poniżej mój bałagan marcowy:

calendarz marcowy

U mnie w marcu było "różowo", tak postanowiłam, i postawiłam dla kontrastu na ten kolor, żeby wymóc trochę lepszy, pozytywny nastrój. Chyba się udało!

Był to miesiąc dość intensywny, cóż można w nim odczytać?
► wzięłam udział w wyzwaniu Pani Swojego Czasu, co zaowocowało wzmożoną aktywnością w realizacji zadań ;)
► zapisałam się na kurs fotograficzny online u Magdy, co pozwoliło mi po raz pierwszy skorzystać z trybu manualnego w moim staruszku aparacie,
► zrobiłam mini kurs ozdabiania pisanek i wysłałam do ekipy rogatej,
► album wędrowny - wpisałam się i posłałam dalej,
► starałam się zachować równowagę,
► przez tydzień opiekowaliśmy się Daisy :)
► pomogły mi w tym dobre aniołki szczególnie jeden ... 💞 no i piwko! mój faworyt- zawleczka z puszki.

Wiem, że sporo z Was z ciekawością podpatruje ten projekt, może planujecie, że w kolejnym miesiącu i Wy taki kalendarz sobie zaczniecie tworzyć. Bo można zrobić jeden miesiąc, na próbę.

Pooglądajcie co i jak robią dziewczyny, a z pewnością stwierdzicie, że warto spróbować. Więcej o projekcie i sporo podpowiedzi znajdziecie na blogu UHK. Tam też wklejamy linki do swoich postów z Calendarzami:

calInki


Pomyślałam, że spróbuję ułatwić Wam decyzję, wklejam swój gotowy do druku szablon :) z podziałką na calowe okienka, sama go używam, wklejam do zeszytu i do dzieła - można dokumentować kwiecień:

tabelka inchies do druku

Wystarczy kliknąć aby pobrać i wydrukować - na arkuszu A4 tabelka zajmie pół strony.

Częstujcie się do woli, a jak pomysł się spodoba, to może będziemy wspólnie oglądać na koniec miesiąca swoje kwietniowe dni?
Gdybyście napotkały problem ze ściągnięciem czy wydrukiem, piszcie, pomogę :) to tylko prosta tabelka ale dzielę się nią, bo używam i dobrze się sprawdza. Resztę można udekorować samemu, dodać napisy daty, no i wypełnić! A jak wolicie wersję w kolorze i bardziej dekoracyjną to proszę - może taka też się przyda?

https://drive.google.com/file/d/0B69qQKdzxCykazI0d05pR3RkSU0/view?usp=sharing


Jeśli chcecie zobaczyć moje poprzednie wpisy to tu mam styczeń, a tu luty.
A ja idę podglądać inne marce - czasem jest wiele podobieństw w naszych dniach ale i inspiracji w tym szukaniu chwil, które zamknięte są w takiej małej, ale wymownej formie!

Polecam - to świetna zabawa! I nie zajmuje dużo czasu, a jak któreś dni opuścicie, to nic! Można napisać: nic się nie działo ;)) albo: nie pamiętam...narysować czarna dziurę - też można :)
Skusicie się? Dołączycie?

Stara witryna, stary sekretarzyk w nowym pokoju? No na pewno!

Dawno temu, kilkanaście centymetrów włosów wcześniej ;) miałam w swoim kąciku craftowym dwa klamory, jak je nazywamy na Klonowej.

przy klamorach Inka

Jeden odnowiony, a jakże, wisiał na ścianie i prezentował moje LO-sy zamocowane w miejscu szyb. Tak sobie go przetarłam, na shabby chic. Może ktoś pamięta, bo pytałam wtedy Was, co tam dać zamiast ciężkiego, żółtego szkła, po odnowieniu wyglądał on tak:

witryna shabby chic

Sekretarzyk ciągle nie był przerobiony, aż do remontu.
Blady strach padł na dwa moje ukochane klamory, i na mnie, bo działać trzeba było szybko, pokój zrobić czyli opróżnić, ten duży, dać do małego wszystko z niego - niewykonalne ale możliwe ;) no i okazało się, że afera jest, bo nijak te dwa stare meble nie pasują do nowej koncepcji.
Śmietnik? Allegro?
Przecież ja je kooocham! Zmienię koncepcję! Nie? Nie! Mąż nie był przekonany, dalej nie widział miejsca na Klonowej dla eklektycznej wizji, jaką roztaczałam... roz-paczałam raczej!

podczas remontu

Dobra, zaczęłam ratowanie, dopasuję je do pokoju, do tego, co w nim będzie, zresztą oferta mebli ... no wiecie, ja lubię takie starocie, więc ...zrobię je na nowe :) tylko nie pozbywajmy się ich!!!
Plan był taki - ja je zrobię, dam im szansę, a jak się okaże, że jednak nie - trudno, pójdzie trochę farby więcej i pójdą sobie od nas.

klamor

Pomalowałam je na biało, matowo. Zamiast tkaniny w okienka wróciły szybki, lekkie, bo z pleksi. Dokręciłam takie uchwyty z Tigera, co je kupiłam kopę czasu temu, bo ładne. Pasują. Wszystko pasuje.

Pokój po nowemu z nowymi starymi meblami. Happy!


Sekretarzyk ocalał, bo też dostrojony do całości, kolory jakie wybrałam to rozmyty turkus, biel i chłodny brąz. Jak deski sosnowe, które pomalowałam tym samym zestawem kolorów.
sekretarzyk

Yes! Teraz można tu wypoczywać i pracować.
Ufff, remont był przeprowadzony tuż przed świętami, przypomniałam sobie, że nie pokazałam tej odmiany ze starego na "nowe - stare" ;) A to ważny element mojej codzienności i miejsce tworzenia :)

Lepiej? Mnie się wydaje, że lżej i dużo bardziej na plus! nareszcie nasz pokój ma spójny, wymyślony od a do zet wygląd, a ja swój kącik, tak jak chciałam!



Okrągły shadow box z pudełka po serku

Po jakimś serku z tych francuskich, pięknie pachnących ;) na szczęście opakowanie nie przejęło zapachu i cudownie posłużyło mi za

 okno do stworzenia dekoracji zwanej tajemniczo shadow box-em.


Taki rodzaj przestrzennego okienka wypełnionego elementami klejonymi na dystansach. Żeby było warstwowo. Żeby powstawały cienie. Jak w teatrzyku. U mnie nie ma aż tak skomplikowanej sceny, jak można spotkać na takich shadow boxach z prawdziwego zdarzenia, ale zaliczam go do prac tworzonych z ogromną przyjemnością i zaraz Wam pokażę proces jego powstania.

okrągły shadow box

Skoro niedługo Wielkanoc, niech i zając już czeka!
Przygotowałam do kompozycji ramkę tekturkową, która tutaj pasuje i rozmiarowo i generalnie nadaje ton całej pracy oraz kilka motywów, które ostatecznie nie wzięły udziału w finale ;)
Pudełko ma ok 12 cm średnicy, nie malowałam go, bo nie było potrzeby:

elementy shadow boxa

Koło wycięłam nieco krzywo, bo i okienko moje równym okręgiem nie było :) odrysowałam po prostu spód.
Pod ramkę podkleiłam grafikę,  a tekturkę pomalowałam na biało.
Użyłam do tego białej ecoliny, bardzo ten sposób kolorowania tekturek lubię, nie nakładam jednak ecoliny ani pędzlem, ani gąbką.
Na tak ażurową powierzchnię najlepiej mi służy patyczek, jego boczną stroną zanurzoną w rozmieszanej farbce (może być inna farba - akrylowa też będzie ok, ale ecolina daje inny efekt) na płasko go układając zostawiam warstwę preparatu na tekturce:

pomalowana ramka z tekturki

Unikam w ten sposób zamalowania wewnętrznych ścianek ramki - akurat taki miałam zamysł :)
Kolor jest naprawdę biały i troszkę "lakierowany". To lubię!


Do kompozycji dokicał zając, troszkę zieleniny i mam udekorowany recyklingowy krążek (można wykorzystać taki po smarowanych serkach trójkątach, będzie tekturkowy ale też ok).
Wygląda na to, że się udało!
Gdybyście czuły potrzebę zrobienia czegoś w podobnym stylu, a pojawią się wątpliwości, zawsze chętnie odpowiem co i jak zrobiłam. Acha - ważna sprawa,  nie użyłam tutaj ani grama wykrojnika, ani grama dziurkacza, wszystko sama! Wycięłam malutkie ptaszynki - widzicie je? lecą do gniazdka.

Wobec tego, mój shadow box wielkanocny posyłam na wyzwanie do Skrapka, tam właśnie takie prace w marcu wiodą prym - a trzeba się pilnować, żeby ich nie użyć, nie pomóc sobie.. ale się da!

http://scrapek.blogspot.com/2017/03/wyzwanie-nr-56-bez-wykrojnikow-i.html


wielkanocny shadow box

Skusi Was taki rodzaj małej dekoracji? Wiosna, kwiatki, lekkość i zabawa! Mnie porwało :))
Polecam, najlepsza zabawa jest w szukaniu co ja tam wkleję do środka... całe mieszkanie brało czynny udział ;) żeby nie było - ostrzegłam 😁

Simona Kossak - opowieść ze wspomnień

Czytałam ją delektując się i jestem wciąż zauroczona biografią Anny Kamińskiej "Simona - opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak". Z "tych" Kossaków 😌. Chciałam i Wam o niej opowiedzieć, bo leży bardzo blisko moich tęsknot, przemyśleń, pragnień.


Kto nie lubi mocnych osobowości, potrafiących żyć wg własnych zasad, wyłamujących się regułom i podążających za swoim sercem?
A zaczęło się od tego reportażu (tu zwiastun), przepadłam! taki dom, puszcza, zwierzęta i to coś, co przyciąga, wabi, ale należy tylko do odważnych, życie poza... życie pełne pasji, ale i wyrzeczeń, pełne tego co kochamy najbardziej, marzeń dla których warto się poświęcać:


Musiałam dooglądać, gdzieś znalazłam cały film, poszperałam w you tube i chłonęłam chyba wszystko, co napotkałam, zafascynowała mnie postać niepokornej Simony, zaprzyjaźnionej ze zwierzętami bardziej niż z ludźmi.

Historia opisana wspaniale przez A. Kamińską sama się czyta, lekko i bardzo szybko, za szybko!
Jest w niej radość i gorycz, i miłość, która nienazwana, jednak była miłością.
Postać Lecha Wilczka - warto się przyjrzeć! No bo przecież takie osobowości, obok siebie, 35 lat ze sobą, a oboje zachowują swój odrębny świat.

Wspomnienia z młodości, lat dzieciństwa w Kossakówce  (to mój obowiązkowy punkt na mapie, cudowny pretekst aby się wybrać do Krakowa) - jakże dziwne tam życie się toczyło, dla mnie magia :)

"Myślę, że wolność była w tym domu priorytetem. Można się tam było zachowywać tak, jak się chce. Byłem tym miejscem zachwycony, bo oddawało ono spójność tego, jak się myśli i jak się żyje".
Kilka moich ulubionych wypisów z książki, (też tak robicie?) jestem pewna, że jak się wypisze takie zdania, to lepiej pamięta się treść książki, i przecież o to chodzi żeby wyciągać z nich to, po co się bierzemy za czytanie, dla przyjemności i dla zdobycia wiedzy :)
Ja mam je pozaznaczane na kindlu, wspaniała to opcja!

"I może dlatego będzie na wielu sprawiała wrażenie, jakby nie tylko prowadziła podwójne życie, lecz także sama była rozdarta na pół. Kochała ludzi i ich nie cierpiała... Mimo pozorów otwartości była zamknięta, a przez to intrygująca. Nie dopowiadała niczego do końca i trzymała ludzi na dystans"
 I rewelacyjna myśl Simony pasująca wciąż do rzeczywistości ludzkiej i braci mniejszych, u Simony oczywiście w odwrotnej kolejności ;):

"I tu chcę powiedzieć złotą regułę dominacji, ponieważ jest ona ważna dla wszystkich zwierząt i wszystkich ludzi, a mianowicie, brzmi ona tak: nie najsilniejszy zwycięża, tylko zwycięzca staje się najsilniejszym".
 Jeśli będziecie chciały pobyć w sercu natury, polecam Wam z przekonaniem, że nawet jeśli nie przepadacie za biografiami, ta będzie inną przygodą, ja noszę ją wciąż w głowie. I wciąż mam ochotę na więcej, są do czytania jeszcze biografie innych członków rodu Kossaków! I jest Saga Puszczy Białowieskiej, zaplanowane!



CALInki czyli luty poskładany z kawałeczków

To niesamowite, jak wiele urywków naszych dni można zachować na tych malutkich kwadratach.
Mój luty. Nie wspominam go miło, a mimo to, dzięki CALendarzowi, który wspólnie z UHK-owym zespołem tworzymy z grupą dziewczyn, widzę, że były i fajne chwile!

CALinkowy kalendarz na luty

Co takiego się wydarzyło na Klonowej?

► wymieniałyśmy się czekoladownikami
► chwyciłam za szydełko - to na uspokojenie ;)
► smog zatruwał powietrze i myśli
► pojeździliśmy na nartach
► zamawiałam dobre żarełko
► obchodziliśmy rocznicę ślubu :)

Reszta zaklęta jest w moich bałaganiarskich calach.
A wiecie, co jest w tym projekcie najlepsze?  Kiedy się ogląda inne wspomnienia miesiąca, to jest jak czytanie książki o czyimś życiu, domyślanie się, odkrywanie, inspiracje na następne tabelki!
Boskie! Lecę wstawić mój luty, a swój styczniowy CALendarz pokazałam w tym poście.

projekt calineczki na UHK






Dzień Kobiet, a zamiast goździka.. mini kurs w prezencie!

Okazje do świętowania mamy? Mamy!
Lubimy urocze drobiazgi? Lubimy!
Trema jest? u mnie troszkę jest :)
No to ja dzisiaj mam dla nas Kobiet darmowy kurs - mój pierwszy taki produkt on line!

Powstał dla regularnych uczestniczek wyzwań na Rogatym, i część z Was już go ode mnie otrzymała w podziękowaniu za wspólną zabawę.
Obiecałam sobie, że jak zrobię kolejny kurs - dzisiaj trafił do skrzynek Rogatej 12, to ten pierwszy udostępnię szerszej publiczności!
Czemu tak? bo mniejsza publiczność to mniejszy stresik, testerzy produktu, musiałam się upewnić, że wszystko wyszło ok :)
Słowa krytyki, słowa uznania są potrzebne i wolałam wyjść do grona, które troszkę mnie zna, no ale przecież jeśli te słowa czytasz, to też mnie już znasz!

Wobec tego na dzisiejsze święto zamiast kwiatucha ode mnie znajdziecie pod tym obrazkiem link do mini kursu on line.  A raz się żyje! Kto zna,  przypomni sobie, kto nie zna mam nadzieję skorzysta i może wypróbuje sam?





Mydełka zawsze szybko można zrobić na mały podarunek, to fajna zabawa i potrzebne jest tylko jedno - klej do świec (medium do świec i mydeł) serwetka i mydełko!
Kiedyś już pokazywałam świąteczne mydełka i wtedy po Waszych komentarzach pomysł zakiełkował!
Potem nauczyłam się jak to zrobić, ale o tym nie dzisiaj już, dzisiaj świętujemy i sprawiamy sobie małe przyjemności :)

Reszta szczegółów i zdjęcia krok po kroku jak ozdobić mydełko techniką serwetkową na mini kursie!



Kartka na wyzwanie marcowe patchworkowa i spontaniczny kawałek prosto z serca

Po ciężkim dla mnie lutym, gdzie nawet scrapki nie dawały przyjemności, musiałam przywołać wenę, bo przecież dzisiaj 6 - czas na nowe! wyzwanie. Przywoływałam ją wczoraj, sama wymyśliłam temat, i tak mi ciężko szło...
Może za dużo biorę sobie na głowę, pewnie tak jest, to nie robi mi problemu dopóki wszystko gra, jak mam moc i ogarniam... gorzej jak ta moc ginie, wiecie, że do rękodzieła zmuszać się nie wolno ;) nic dobrego z tego nie wychodzi. Inne sprawy też leżały jak kłody, te co to pod nogami tylko.

Ale jak sobie odmawiać, kiedy kolejne wyzwanie, następna fajna zabawa, nowe potrzebne (no a jakże) kursy w sieci. Macie też czasem taki przesyt? Czy może ja nie potrafię sobie odpowiednio dawkować?
Nie lubię zawalać, może czas się na coś zdecydować? Odpuszczanie... Jeśli przyniesie zadowolenie, to jestem za!!!
Kocham internet, tyle dobrych ludzi poznałam, tyle wspaniałych rzeczy robiłam! Ile jeszcze mogę! :)
Nie nie! Chwilowe załamania są tylko chwilowe, ja się nie dam!
Przełamałam niebyt! Przełamałam niemoc i niechęć (o - niechęć - to było hasło przewodnie lutego, jak ja go niecierpię, tego niechęcia ;) ale widać czasem musi tak najść, byle i odejść chciało!

No to znalazłam sposób na wyjście z dziupli (nie wiem, czy kogoś to interesuje ale jak zaczęłam pisać to tak jakoś nie mogę przestać hihiihi) są sposoby, są motywujące osoby i społeczności, albo wystarczy nawet jedna osoba, tylko trzeba siły znaleźć żeby to znaleźć.

Na dziś już mam tylko kartkę, wyjątkową, bo powstała na przekór! No bo kto w końcu rządzi? głowa - a głową kto? no kto?

ok - dawaj już Inka tą wyjątkową kartkę ;)
prrroszę! Patchworki "uszyłam" i zadziałało - Magia Świąt, może? Odczarowałam!

kartka patchwork

A na Rogatym goście! koniecznie zajrzyjcie, kto w tym miesiącu inspiruje i czyje przepiękne patchworki promują nasze trzecie w tym roku wyzwanie!

katka świąteczna patchworkowa




Czekoladowniki na czerwono, moc serdecznych emocji wymiankowych!

Właśnie nadszedł dzień, w którym nasze czekoladowniki ujrzały światło dzienne. Mój, który dostałam od Anety, jak widzicie ledwo zachował swoja zwartość do zdjęcia, musiałam działać błyskawicznie!!!

wymiana czekoladowników
 
Wiedziałam, że będzie nam słodko, miło i ta przyjemność oglądania różnych wersji czekoladowników z naszej wymiany w żabie!

Dziękuję wszystkim uczestniczkom, mam nadzieję, że wszystkie czekolady dotrą jeśli jeszcze są w drodze!
Dziękuję Aneto! zostało mi opakowanie, no ale przecież czekoladę można kupić, a Twojej pracy nie można :) więc oczy mi się cieszą, jest czerwono, jest serdecznie i czuję się wspaniale!

Myślę, że dla przypomnienia wkleję i swój, a co tam! jak szaleć to na maxa! W końcu, na przyjemności zawsze jest dobry czas!

Moj czekoladownik

Lecę teraz uzupełnić naszą rozpiskę, kto dostał, a kto czeka :)